Polityka nie miała już potem nad nią żadnej władzy. Nie wciągnęła jej w swój wir nawet w 1980 roku. – Nie mam uczuć zbiorowych – tłumaczyła nam poetka. – Nikt nie zobaczy mnie w żadnym zbiorowisku. Może lekcja, którą kiedyś, w młodości, otrzymałam, spowodowała, że nigdy później nie potrafiłam przynależeć? Mogę tylko sympatyzować. Przynależność jest dla pisarza utrudnieniem. Mnie do życia niezbędna jest samotność – piszą we wspomnieniu o Szymborskiej Anna Bikont i Joanna Szczęsna.
Posted on Styczeń 1st 1970 in Bez kategorii
